
Ha! Juz widze, jak wszyscy zagladaja do atlasu w poszukiwaniu tytulowego miasta i...i co? Moze jednak latwiej bedzie znalezc na polnocnym wybrzezu miejscowosc o nazwie San Sebastian :)
Wreszcie. Od ponad miesiaca wybieralismy sie, jak te sojki za morze, nad morze w San Sebastian. Tym razem jednak ciezko bylo znalezc wymowke (nie bylo fiesty w soboty, a w niedziele od rana swiecilo mocne slonce). Ledwie opusciwszy cieple posciele, pomaszerowalismy na dworzec i w 1,5h znalezlismy sie w centrum stolicy prowincji Gipuzkoa.
San Sebastian to miasto nie tylko turystyczne, ale rowniez niezwykle usportowione. Ludzie uprawiaja tu rozne sporty, najczesciej downhill polaczony z odpoczynkiem na kamienistym brzegu rzeki. Oto dowody:
A zupelnie powaznie, to San Sebastian jest przepieknym miastem. Nie bede sie upieral, ze Bilbao jest piekniejsze, zreszta chyba wszyscy co widzieli zgodziliby sie ze mna w stu procentach. Miasto jest bardziej tradycyjnie architektonicznie, jest mnostwo barow oferujacych owoce morza na kazdym kroku, no i oczywiscie plaza znajduje sie nie godzine drogi od centrum miasta, ale jakies 10-15 minut na piechote. Szkoda, ze nie bylo tutaj zadnej wymiany...Oczywiscie nie widzielismy wszystkiego, ale na mnie SS zrobil ogromne wrazenie i potrafil zaskakiwac na kazdym kroku. Byc moze to efekt swietnej pogody i znakomitego towarzystwa, ale nie sadze, zeby mozna by bylo tutaj sie nudzic na dluzsza mete. Zapraszam do krotkiej fotorelacji:

