Wreszcie przystąpiliśmy do klu programu. Zasada numer jeden i motto wieczoru sine qua non:
Zasada numer dwa, to zrozumiec przepis. Dlatego niezbędna okazała się darmowa lekcja polskiego z włoskim zapisem fonetycznym. Zaczęliśmy od podstaw, ale to dopiero początek:
Zasada numer trzy to odpowiedni podział obowiązków ze względu na płec :)
Tylko unikatowa kombinacja tych trzech zasad oraz synergia nadzwyczajnych umiejętności i praktyki mogła sprawic, że uzyskaliśmy ten niezwykle cudowny efekt. Mniam! :)
Placuszka? :)
P.S - o ile wiem, to obeszło się bez rękoczynów i ofiar zatrucia. też mi niespodzianka :P
8 comentarios:
Zią-ą, wyglądają przeapetycznie. Ja się wcale nie polewam... hy... hy... hyhyhy!
Nie wiedziałem, że Bilbało ma swoją wyłączną strefę czasową - u mnie jest 4, a na Twoim blogu 20!
Tak naprawdę to napisałem ten poprzedni komentarz żeby sprawdzić, czy zmieni się ilość komentarzy wyświetlana na głównej stronie. Nie zmieniła się. Dalej jest 0!
już są cztery :)
Czy są jakieś materialne dowody na to, że te placki z jabłkami w ogóle powstały?
Oglądając ekwilibrystyczne wyczyny kucharza, mam niejakie wątpliwości.
Poproszę o fotografię talerza pełnego tychże (przepraszam za zapożyczenie)przed spożyciem.
Pozdrawiam i życzę dalszych sukcesów w krzewieniu polskiej kuchni
placki powstały, moze z wygladu piekne nie byly, ale dobre owszem:P i oczywiscie zaprzeczam wszelkim podzialom prac wg plci, te zdjecia to czysty zbieg okolicznosci:)
jedynym żywym dowodem obecności placków są ludzie, którzy się nimi delektowali :)
ha, i widzę, że ktoś doszukuje się jakiejś manipulacji :P
Takie czasy!
A poza tym wiadomo, że w Hiszpanii spożywa się duże ilości środków odpornościowych.
Więc niech żywieni nie tracą nadziei.
Nie jest źle.
Paddy says: Relax!
Publicar un comentario